| 33- letni Halton z Ontario w Kanadzie, ojciec dwójki dzieci, nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielkie znaczenie będzie mieć w przyszłości decyzja, którą podjął wspólnie z żoną – decyzja o zdeponowaniu krwi pępowinowej ich obu synów. Dopiero kilka lat później, siedząc na brzegu szpitalnego łóżka swojego 6-letniego synka, zastanawiał się czy było to przeznaczenie? Czy podszept Boga? Co stałoby się, gdyby nie komórki macierzyste młodszego brata, które małemu chłopcu pomogły wygrać walkę z białaczką?
Bankować krew czy nie – „To nie podlega dyskusji” – mówi Halton – „To najlepsza polisa ubezpieczeniowa dla twojego dziecka: po prostu kup ją.”
To samo powiedzieć może Lisa Farquharson, u której synka Jesse zdiagnozowano nowotwór gałki ocznej (retinoblastomę). Choroba była ogromnym szokiem dla całej rodziny – nikt z bliższych lub dalszych krewnych nigdy nie cierpiał z powodu raka. Co więc spowodowało, że przy urodzeniu Jesse’go Lisa zdecydowała się na zdeponowanie krwi pępowinowej, dzięki której kilka lat później wyniszczony chemioterapią organizm chłopca odzyskał siły? Lisa nie zna odpowiedzi – wie tylko, iż decyzja, którą podjęła wbrew sceptycznym głosom rodziny nie widzącej żadnej zasadności takiego postępowania – była najsłuszniejszą decyzją w jej życiu. Jej synek jest pierwszym pacjentem w Ameryce Północnej, któremu przeszczepiano komórki macierzyste z jego własnej krwi pępowinowej.
Rok rocznie wzrasta liczba przeprowadzonych przeszczepów komórek macierzystych, a badania nad ich zastosowaniem i wykorzystaniem prowadzone są w coraz większym zakresie na całym świecie. Wraz z postępującym błyskawicznie rozwojem medycyny, ujawniane są coraz większe możliwości, które na szeroką skalę daje zdeponowana krew pępowinowa. Pokładane w niej wielkie nadzieje znajdują na każdym kroku potwierdzenie w rzeczywistości.
|