| Krew pępowinowa do niedawna nie była przedmiotem szczególnej uwagi. Po urodzeniu dziecka, łożysko i pępowinę utylizowano traktując ją jak odpad biologiczny. Okazało się jednak, że znajdujące się wewnątrz pępowiny kilkadziesiąt mililitrów krwi to niezwykle cenny materiał biologiczny zawierający komórki macierzyste mogące uratować życie w przypadku wielu chorób. Do dziś wykonano na świecie ponad 5000 przeszczepów krwi pępowinowej lecząc ponad 70 rodzajów chorób hematologicznych takich jak białaczki, anemie, chłoniaki itp. Obecnie nikt nie kwestionuje potencjału komórek macierzystych, jak również celowości przechowywania krwi pępowinowej na potrzeby przeszczepów krwiotwórczych przeprowadzanych w terapiach chorób hematologicznych. Pojawiają się jednak głosy poddające w wątpliwość zasadności prywatnego przechowywania krwi pępowinowej. Czy przechowywanie krwi na potrzeby dziecka, od którego została pobrana oraz najbliższych członków rodziny jest działaniem uzasadnionym?
Dlaczego Rodzice przechowują krew pępowinową swoich dzieci?
Przechowywanie krwi pępowinowej to nie tylko przeszczepy w terapiach chorób hematologicznych. Tysiące rodziców, przechowuje krew pępowinową swoich dzieci w celu wykorzystania jej w przyszłości w licznych terapiach komórkowych z zakresu medycyny regeneracyjnej. Do niedawna większość naukowców sądziła, że największe znaczenie będą miały embrionalne komórki macierzyste. Niestety, aby je pozyskać konieczne było zniszczenie embrionu, co wiązało się z poważnym dylematem etycznym. Sytuacja zmieniła się pod koniec 2005 roku wraz z opublikowaniem odkrycia prof. Mariusza Ratajczaka, który wraz ze swoim zespołem wykazał, że w ludzkim szpiku oraz krwi pępowinowej znajdują się komórki macierzyste o cechach embrionalnych. Odkrycie prof. Ratajczaka, potwierdzone w czterech innych laboratoriach stawia krew pępowinową w nowym bardzo korzystnym świetle. W trakcie badań nie tylko udało się wykryć niezwykłe embrionalnopodobne komórki, ale także nakłonić je do przemiany w inne typy komórek np. komórki nerwowe.
Krew pępowinowa jako cenne źródło komórek macierzystych o cechach embrionalnych może być bez kontrowersji natury etycznej wykorzystywana w medycynie regeneracyjnej – rodzącej się gałęzi medycyny, którą już dziś określa się mianem medycyny XXI wieku.
Komórki macierzyste – nadzieja medycyny
Terapie z wykorzystaniem komórek macierzystych są przedmiotem prac dziesiątków, jeśli nie setek ośrodków naukowych na całym świecie. Na badanie wydaje się ponad miliard dolarów rocznie, co gwarantuje szybki postęp w tej dziedzinie.
Większość badań jest obecnie w fazie laboratoryjnej (leczenie choroby Alzheimera, Parkinsona, cukrzycy). Fascynujące efekty uzyskiwane na zwierzętach pozwalają z optymizmem patrzyć w przyszłość. Jednak na powszechne stosowanie takich terapii u ludzi w większości przypadków trzeba będzie poczekać kilka, kilkanaście lat. Niektóre metody leczenia bardzo szybko przechodzą z fazy laboratoryjnej do stosowania u ludzi. Dwa lata temu terapie wykorzystujące komórki macierzyste w regeneracji mięśnia sercowego po zawale były prowadzone doświadczalnie na niewielkiej liczbie chorych przez ośrodek w Hamburgu. Obecnie regeneracja mięśnia sercowego za pomocą komórek macierzystych staje się coraz bardziej powszechna. Takie zabiegi wykonywane są przez kilkanaście ośrodków na świecie, w tym także kilka w Polsce.
Komórki macierzyste wykorzystywane są także w leczeniu miażdżycy. Szczególne osiągnięcia w tej dziedzinie mają polscy naukowcy pracujący w ośrodkach w Krakowie oraz Wrocławiu. Dzięki pionierskim zabiegom kilkudziesięciu pacjentów uniknęło amputacji kończyn.
W 2005 roku kilka ośrodków naukowych doniosło o odkryciu w krwi pępowinowej komórek macierzystych mających zdolności do regeneracji tkanki nerwowej. Także w tym przypadku droga do zastosowań klinicznych przebiega bardzo szybko. Amerykański prywatny bank krwi pępowinowej Cord Blood Registry wspólnie z Duke Uniwersity wykorzystał krew pępowinową w eksperymentalnych terapiach uszkodzeń mózgu oraz porażeń mózgowych. Dzięki zapobiegliwości rodziców młodzi pacjenci przechowywali własną krew pępowinową. Po rozpoznaniu choroby mózgu zostali poddani eksperymentalnej terapii. Ponieważ podawano im własną krew pępowinową, a więc o stuprocentowej zgodność tkankowej nie było obawy o odrzucenie przeszczepu. Po przeprowadzonych terapiach stan zdrowia małych pacjentów uległ poprawie.
Naukowcy zgodnie twierdzą, że to dopiero początek medycyny regeneracyjnej wykorzystującej komórki macierzyste. To, co wczoraj wydawało się niemożliwe, dziś jest wysoce prawdopodobne, a w przyszłości będzie czymś zwyczajnym. Nie należy stawiać pytania czy nauczymy się wykorzystywać potencjał komórek macierzystych. Powinniśmy się zastanowić, kiedy tak się stanie. Wszyscy mamy nadzieję, że bardzo szybko. Praktycznie każdy w rodzinie lub pośród znajomych ma osoby, które dotknięte są chorobą wieńcową, udarami mózgu, paraliżem, chorobą Alzheimera, Parkinsona czy też cukrzycą. Dalszy rozwój terapii komórkami macierzystymi pomoże nam uporać się z większością tych chorób.
Publicznie czy prywatnie?
Przeciwnicy prywatnego bankowania krwi pępowinowej argumentują, że prawdopodobieństwo wykorzystania danej porcji krwi w leczeniu np. białaczki jest dla pojedynczego dziecka niewielkie i wynosi około 1 do 15 tysięcy. Tak niskie prawdopodobieństwo robi być może wrażenie na wielu osobach, jednak z pewnością nie należą do nich ludzie, którzy zostali dotknięci chorobą. Dla nich fakt występowania niewielkiego prawdopodobieństwa nie jest żadnym pocieszeniem.
W dyskusji na temat prywatnego bankowania krwi pępowinowej podnoszone są także argumenty finansowe. Sceptycy twierdzą, że pieniądze wydawane przez rodziców mogłyby być lepiej wykorzystane finansując publiczny bank krwi pępowinowej, z którego zasobów mogliby korzystać wszyscy potrzebujący. Na pierwszy rzut oka teza ta wydaje się logiczna. Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana. W Polsce istnieją, co prawda trzy publiczne banki krwi pępowinowej, ale od lat regułą jest brak środków finansowych, który sprawia, że bezpłatne bankowanie w praktyce jest niedostępne. Trudno wyobrazić sobie, aby działanie publicznego banku krwi pępowinowej było finansowane bezpośrednio przez osoby spodziewające się dziecka. Oddawanie krwi do takiego banku musi finansowane centralnie, a co za tym idzie bezpłatne dla rodziców. Chwytliwa teza o możliwości lepszego wykorzystania prywatnych środków na publiczne przechowywanie krwi z oczywistych względów pozostanie na zawsze tezą.
W większości krajów finansowane centralnie banki publiczne istnieją obok prywatnych, a rodzice w zależności od preferencji sami decydują o tym, co zrobią z cennym materiałem biologicznym, jakim bez wątpienia jest krew pępowinowa. Oddając ją do puli publicznej robią to bezpłatnie, lecz nie mają pewności, że krew ta będzie dostępna za kilka lat na potrzeby ich dziecka. Może ona być przecież wykorzystana do leczenia kogoś innego. Ci, którzy chcą uniknąć takiej sytuacji mogą wybrać prywatne przechowywanie w banku komercyjnym uzyskując pewność, że krew pępowinowa będzie zawsze dostępna na potrzeby ich dziecka lub pozostałych członków rodziny. Ta pewność jest szczególnie istotna w świetle rozwoju medycyny regeneracyjnej. Decyzja należy jednak zawsze do rodziców.
Czy warto przechowywać prywatnie krew pępowinową?
Przechowywanie własnej krwi pępowinowej poszerza krąg dostępnych terapii, a także skraca okres od rozpoznania choroby do rozpoczęcia leczenia. Dzięki temu zwiększamy szanse na wyleczenie naszego dziecka lub najbliższych członków rodziny. Z całą pewnością zdeponowanie krwi pępowinowej otwiera drogę do jej przyszłego wykorzystania w medycynie regeneracyjnej. Zdaniem wielu rodziców w świetle nieustannie pojawiających się informacji o nowych odkryciach oraz terapiach wykorzystujących komórki macierzyste jest to na tyle istotne, że warto ponieść niemałe koszty i zdeponować krew pępowinową swojego dziecka. |